Żar-ptak (Trzynasta noc)

Foluszkowicze!

Wraz z nowym rokiem poznamy nowe przygody naszych bohaterów. Niedługo czeka nas też niewielki przeskok w czasie, nasza historia potoczy się nieco szybciej. Tymczasem jednak, po uczczeniu ponownych narodzin słowiańskiego stwórcy oraz po spisaniu przepowiedni, kolędnicy powrócili do Grodu, by obejrzeć ostatni spektakl przygotowany przez samych bogów. Bracia powrócą również do swoich obowiązków i podejmą dalsze próby odczarowania Dąbrówki.


Żar-ptak (Trzynasta noc)

Całe niebo wyglądało jakby płonęło. Oznaczało to zakończenie kolędowania i powrót bogów do swoich krain. Wieść o zwycięstwie naszego Pana, Stworzyciela Świętowita, była obwieszczana całemu światu przez posłańców. Owymi posłańcami były niezwykle potężne i piękne ogniste ptaki, które nazywano żar-ptakami. Nazywano je tak, gdyż ich głowy przyozdabiały korony z rubinów, pióra były zrobione ze szczerego złota (powiadają, że to dzięki spożywaniu złotych jabłek z królewskich sadów), a długi ogon, ciągnący się w przestworzach, palił się żywym ogniem. Wyglądały jak rozżarzone końce pochodni przesuwające się po niebie, a każde płonące pióro pozostawiało za sobą ognisty ślad. Tak oto w trzynastą noc zapłonęły całe przestworza, by obwieścić światu zwycięstwo nad Ciemnością. Pojawienie się żar-ptaków z posłaniem od bogów było niezwykle fortunnym wydarzeniem dla mieszkańców Grodu, gdyż pióro z ich ogona było ważnym składnikiem eliksiru odczyniającego klątwy. Wiedząc, że czarownica może się nie zgodzić na zdjęcie czaru z Dąbrówki, druid postanowił skompletować składniki na uwarzenie takiegoż eliksiru. Jednak schwytanie boskiego posłańca wysoko na niebie wydawałoby się zadaniem niemożliwym do osiągnięcia przez prostego człowieka. Istniał jednak pewien sposób, aby pochwycić boską istotę - trzeba było złożyć jej dary na ołtarzu, na które składały się jagody, chleb i ser. Tak zwabione zwierzę, po zjedzeniu niecodziennej uczty, stawało się ociężałe i wolniej reagowało na otaczający je świat. To pozwoliło Bronimirowi pochwycić jedno z piór. Pomimo bijącego od nich ognistego żaru, wojownik nie skaleczył sobie ręki – pióro od razu przestało płonąć. Tak oto zdobyto pierwszy składnik eliksiru. Jeszcze tego samego dnia Snowid wyruszył w podróż, by dowiedzieć się, czym zawiniła Dąbrówka i czy zasługiwała na taki los…


#kronikagrodufoluszek

0 wyświetlenia