Co się działo podczas warsztatów etnobotanicznych i kuchni słowiańskiej w Grodzie Foluszek?

Aktualizacja: maj 19

W ubiegły weekend ruszyliśmy z naszym nowym projektem. Tym razem wzięliśmy na warsztat etnobotanikę i kuchnię słowiańską. To były dwa intensywne dni, podczas których uczestnicy poruszali się kulturowymi śladami działalności Anny Wazówny. Czego się nauczyli?


Warsztaty entnobotaniczne zaczęliśmy od wprowadzenia uczestników w zagadnienie tworzenia herbarium, skąd i dlaczego przywędrowały do nas konkretne gatunki roślin. Opowiedzieliśmy o tym, jak dbać o rośliny bez użycia sztucznych nawozów, fugnicydów czy środków owadobójczych. A potem... przeszliśmy do działania! W specjalnie wydrążonych kłodach i glebie posadziliśmy popularne w polskim lecznictwie gatunki. Wśród nich znalazły się: melisa lekarska, bazylia, oregano, estragon, koper włoski. Gdy skończyliśmy, ruszyliśmy na łąkę, gdzie poznaliśmy rodzime rośliny lecznicze i ich zastosowanie. Zebraliśmy te najbardziej popularne, a następnie zrobiliśmy m.in. ziołomiód z kwiatem mniszka lekarskiego i macerat na zimnej wodzie z przytulii.


Drugiego dnia nie zwalnialiśmy tempa! Zanim dopadła nas burza, ruszyliśmy po dzikie rośliny jadalne: pędy młodego chmielu, bluszczyk kurdybanek i liście babki lancetowatej. Zrobiliśmy sobie też krótki przegląd zebranych roślin. Wymieniliśmy charakterystyczne cechy każdej z nich i nauczyliśmy się rozpoznawać te jadalne. Po powrocie do chaty opłukaliśmy nasze zbiory, wrzuciliśmy do kociołka i poddusiliśmy na maśle. Aby nasze danie było sycące, przygotowaliśmy też kluski z rodzimych odmian zbóż. Do dyspozycji mieliśmy płaskurkę, samopszę, żyto, a także swojski zakwas i kwas chlebowy. Gdy kluseczki były gotowe, uprażyliśmy nad ogniem nasiona lnu. Wszystko po to, by wydobyć z nich smaki naszej rodzimej kuchni. Do tego wystarczyło dodać trochę nasion surowych, olej, szczyptę soli i idealna omasta była gotowa!


Gdy już się najedliśmy, zaczęliśmy drugą część zajęć. Tym razem zabraliśmy się za przygotowanie napoi słowiańskich. Przyswoiliśmy zagadnienie fermentacji - zarówno z udziałem tlenu, jak i bez niego, a potem... wzięliśmy się do roboty! Tak powstał nasz pierwszy wspólnie stworzony podpiwek - bezalkoholowy napój gazowany na bazie kawy zbożowej i szyszek chmielu. A dla fanów nieco innych nut smakowych przygotowaliśmy także fermentowany, kwaśny napój owocowy, który często był pijany na polskiej wsi w okresie Wielkiego Postu.


Brzmi interesująco?


Tak też było! A wszystko dzięki zaangażowaniu uczestników i wiedzy naszych instruktorów! Jeśli chcecie zobaczyć, jak wyglądały warsztaty, przygotowaliśmy galerię ze zdjęciami. Mamy nadzieję, że rozbudzi w Was nie tylko apetyt na słowiańskie dania, ale także na wpisanie Grodu Foluszek na listę miejsc, które warto niebawem odwiedzić!


Do zobaczenia wkrótce,

Drużyna Grodu Foluszek




Zadanie jest realizowane w ramach dofinansowania z Narodowego Centrum Kultury w ramach programu Etnopolska 2021.






131 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie