Płanetnicy (Opowieść druida)

Foluszkowicze!

Czy zdarzyło Wam się odwiedzić Foluszek w czasie deszczu? Jak wiadomo, pracy przy rozbudowie i konserwacji jest zawsze dużo i każdy chętny do pomocy znajdzie coś dla siebie. Jednak, gdy dni stają się krótsze, a co więcej, deszczowe, to z pracą trzeba się przenieść do środka. Wiąże się to często z lepieniem z gliny, czy wyrobem ozdób. Tak samo było w czasach naszych słowiańskich przodków. W takich chwilach często snuto opowieści, by umilić sobie czas i czegoś się nauczyć. W naszych zwojach znaleźliśmy jedną z takich historii. Oto ona:


Płanetnicy (Opowieść druida)

Pewnego dnia, gdy deszcz nie ustawał na tyle, aby wodniki mogły pląsać nieustannie po polach, do Bronimira i Snowida przyszedł druid. Bywało, że gdy nie było ziół do zebrania i mikstur do przygotowania, a wszystkie ważne zdarzenia zostały spisane, odwiedzał on braci w chacie i zaczynał snuć opowieści. Były to często zasłyszane przez niego historie z innych grodów na temat demonów, z którymi się tamci mierzyli. Czasami bogowie objawiali mu nazwy istot, o których w grodzie jeszcze nie słyszano. Innym razem raczył ich legendami o demonach z jego stron, które niejednokrotnie miały wiele wspólnego z tymi miejscowymi. Tym razem zawiesił swój przesiąknięty deszczem płaszcz na kołku i wpatrywał się w milczeniu w okno. Po długim czasie w końcu się odezwał. „Czy opowiadałem wam kiedyś, skąd się bierze tak długi okres deszczowy?”. Bracia spojrzeli na druida i skupili swoją uwagę, czekając w milczeniu. „Spotkałem kiedyś wędrowca z południa, którego wezwano do pomocy z nieustającymi burzami. W jego stronach zwano go Zduhaczem i był on bohaterem. Nasz pan i władca, bóg piorunów, Perun, obdarzył go mocą pozwalającą na przeniknięcie do świata demonów powietrznych. Demony te, zwane Płanetnikami, odpowiadały bowiem za przynoszenie deszczu. Praca ta była niezwykle trudna. Zabierano do niej dusze topielców, gdyż ci już nie bali się wody oraz wisielców, bo ci zabierali ze sobą swoje sznury, które obwiązane na chmurze pozwalały ją ciągnąć w dowolne miejsce. Czasami jednak w ciemnej chmurze burzowej Płanetnika zamieszkiwały Chały lub Ażdachy zwane niekiedy Żmijami. Są to demony przypominające powietrzne węże, które niszczą pola uprawne, porywają ludzi i wyrządzają wiele szkody. Chmury, w których mieszkają, stają się tak ciężkie, że Płanetnicy nie mogą sobie z nimi poradzić i zostają w jednym miejscu przez długi czas. Sprowadza się wówczas Zduhacza, którego dusza potrafi wyjść z ciała i żelazem pokonać szkodzące demony. Bywa jednak i tak, zwłaszcza latem, gdy chmury są niezwykle ciężkie, że sam Perun włącza się do walki i swymi piorunami razi groźne bestyje. Jednak, gdy deszcz jest spokojny i długi, oznacza to, że Płanetnicy przysiedli, by odpocząć, a że lubują się oni w mocnej gorzałce, może to potrwać dość długo. Wtedy trzeba Zduhacza poprosić o zaklęcia, albo cierpliwie czekać, aż demony same odejdą”.


#kronikagrodufoluszek

3 wyświetlenia